FTIR 3600-3800 cm-1

Cytat:
| Ogólnie, z tego co ludziska piszą, ten region (1500 cm-1), nie za bardzo
| nadaje się do interpretacji widm.
| Pasma są szerokie, o dużej intensywności i mało charakterystyczne.
Hmmm...
A bardzo charakterystyczny i silny pik pochodzący od związków
karbonylowych przy 1600 - 1700 cm-1?
A związki aromatyczne przy 3000?



Owszem, ale AW zapewne chodzi o to, że cieżko dokonać niedwuznacznej
identyfikacji. Pasma powyżej 1500 są faktycznie mało-charakterystyczne i
pewnie tez dlatego to obszar poniżej a nie powyżej nazywa się
"fingerprintem".

Cytat:Ze związków organicznych przy tym zakresie który Cię interesuje można
zaobserwować pasma pochodzące od amin (N-H ok. 2500cm-1, od alkinów
wiązanie_potrójne-C-H oraz od grup O-H.
Więcej napewno znajdziesz w podręczniku Silversteina nt. metod



Tu akurat mi chodziło.

 

Widmo masowe

Ad. 1
Najważniejsza informacja jaką odczytujemy z widma masowego to masa cząsteczki. Ponadto pasma izotopowe (ich wysokość i masa) mogą wskazywać jakie pierwiastki występują w danej cząsteczce, np. at. S daje mocne pasmo izotopowe P+2. Bardziej wtajamniczeni są w stanie odczytać masę cząsteczek powstających podczas bombardowania susbt. wiązką elektronów, a na podstawie tego wnioskować co to za związek.

Ad.2
Widmo w podczerwieni wskazuje na obecność pewnych struktur w badanej subst. np. pierścienia aromatycznego czy też wiązania podwójnego.

Ad. 3
Rozszczepienie świadczą o obecności atomów wodoru w otoczeniu danego atomu wodoru, np. dla struktury: uzyskamy dublet dla obu atomów, a dla tryplet dla pierwszego atomu węgla, a dublet dla drugiego atomu węgla.

Stron polecić nie mogę, ale jeśli chodzi o książki to może okazać się przyadtna może pozycja Silverstein Spektroskopowe metody identyfikacji związków organicznych.

Widmo NMR

Cytat:Jestem na III roku chemii i w ramach przedmiotu fizyka chemiczna
laboratorium dostaliśmy do interpretacji różne widma NMR, na podstawie
których znając wzór sumaryczny, musimy ustalić wzór strukturalny. Osobiście
moge to zrobić tak, że wypisze sobie wszyskie izomery danego związku i
spróbuję ustalić widmo,



W praktyce czasem jest to jedyna skuteczna metoda (no może nie
wszystkie, ale wszystkie prawdopodobne)

Cytat:a nastepnie porównam je z widmem otrzymanym, ale
chciałbym spróbować zrobić to wprost z widma.
Związkiem tym jest: C3H6Br2 (czestotliwość rezonansowa C - 75,47 Hz (7 T),
H - 300Hz (7T))

C3H6Br2
W widmie 13C NMR (wzorzec TMS - oczywiście, rozpuszczalnik CDCl3), związek
ten daje 3 sygnały o 3 różnych intensywnościach (3:2:1),
widmo zerowego rzedu, dlaczego?



bo odsprzęgnięte od protonów

Cytat:trzy różne intensywności, a nie (1:1:1),



odsprzęganie powoduje oprócz uproszczenia rzędowosci widma, także stratę
informacji o intensywnosci (integracja) sygnału. (poczytaj o efecie
Overhausera: "Metody spekrtoskopowe i i ch zastosowanie do identyfikacji
zw. organicznych, paragraf 4.1.2 i 4.1.3 - stare wydanie)

Cytat:przesunięcia 1 pik - ok. 22ppm, 2 pik - ok 37ppm, 3 pik - ok. 44ppm.



Bierzerz wzor na przesuniecia, dane z tabelki i liczysz możliwe
kombinacje. Na pierwszy rzut oka (nawet po wzorze sumarycznym) nalezy
wykluczyc aromatykę. To widmo mowi o calkowitym braku symetrii zwiazku -
trzy wegle - trzy sygnaly - rzaden z wegli nie jest rownocenny
magnetycznie.

Cytat:Gorzej z widmem 1H NMR, wzorzec TMS (cztery 3:1:1:1 ??? piki dlaczego nie
trzy 3:2:1)



A dlaczego nie jeden o int. 1? (taki zw. o podanym wzorze sum. tez jest
- ustal jego strukturę).

Cytat:- pik 1 - intensywność 3, dublet (1:1), przesun.  1,825 ppm
- pik 2 - inten. 1, tryplet (1:2:1), 3.56ppm
- pik 3 - inten. 1, kwartet, 3,85ppm
- pik 4?? - inten. 1, rozszczepiony na 7 składowych, 4,25ppm



Zastanow sie, jak podstawniki wplywaja na przesuniecie (obecnosc bromu w
ktora strone przesunie sygnal). Wartosci ze wzorow i tabel
korelacyjnych.
Ilosc sygnalow = ilosci grup nierownocennych magnetycznie. Grupy
nierownocenne chemicznie sa nierownocenne magnetycznie (choc moga dawac
taka sama wartosc przesuniecia i/lub sprzegania). Grupy nierownocennie
magnetycznie moga dawac rożna wartosc sprzegania.
Rozszczepienie sygnalow - informace o sasiadach. Dublet - sasiaduje z
jednym protonem, tryplet z dwoma, dublet dubletow - z dwoma rożnymi,
itd.
BTW IMHO pik 3 nie jest kwartetem (choc moze miec 4 skladowe)

Cytat:Za wszelkie sugestie, serdecznie dziękuje . TOMEK



Powodzenia w dalszej interpretacji widm.

Mariusz 'Gruzin' Gruza

Chromatografia gazowa

Podstawowe informacje na temat chromatografii gazowej.

Wstęp
Chromatografię ogólnie opisać można jako działanie dwóch przeciwstawnych sił. Z jednej strony jest to siła hamująca ruch cząsteczek, z drugiej strony siła powodująca ich ruch w określonym kierunku. Substancje ulegają rozdzieleniu, ponieważ siły te ulegają zróżnicowaniu w obliczu złoża (siła hamująca) oraz przepływu gazu, cieczy i innych (siła powodująca ruch). Złoże, zwane też fazą stacjonarną to ciało stałe lub ciecz na powierzchni ciała stałego.
Chromatografię gazową stosujemy przede wszystkim do analizy złożonych mieszanin lotnych związków organicznych występujących normalnie jako: gazy, ciecze, ciała stałe. Chromatografię gazową stosuje się również do analizy gazów i niektórych lotnych związków nieorganicznych. Chromatografia charakteryzuje się dużą efektywnością, dlatego też umożliwia, poza analizą jakościową, wykonanie analizy ilościowej. Sprzężenie chromatografii z metodami spektrometrycznymi umożliwia identyfikację i badania strukturalne związków organicznych. Bardzo istotne znaczenie ma zastosowanie chromatografów do preparatywnego wydzielania składników mieszanin będących następnie np. wzorcami używanymi do innych analiz. Metody te stosuje się również do oczyszczania starterów używanych do reakcji PCR. Ponieważ aparatura chromatograficzna charakteryzuje się niemałą precyzją przy jej użyciu prowadzi się również różnorodne badania fizykochemiczne.

Istota rozdziału
Wyobraźmy sobie naczynie, na którego dnie znajduje się ciecz. Przestrzeń nad tą cieczą wypełniona jest jakimś gazem. Wyobraźmy sobie teraz, że wprowadzamy do tego naczynia niewielką ilość lotnego związku. Po jakimś czasie nasz lotny związek rozdzieli się pomiędzy ciecz i gaz znajdujący się nad tą cieczą. Jeżeli nic dalej nie będziemy z tym robić i naczynie jest szczelne to taki stan będzie się utrzymywał w nieskończoność tzn. stosunek podziału stężeń naszego lotnego związku znajdującego się w cieczy i gazie będzie stały.
Wyobraźmy sobie teraz, że usuwamy z naszego naczynia cały gaz razem z tą „częścią” naszego związku, która się w nim znajdowała i zastępujemy go tym samym, tyle, że bez naszego lotnego związku. W tej sytuacji ponownie wytworzy się stały stosunek stężeń lotnego związku pomiędzy cieczą i gazem, tylko że ilościowo będzie go już mniej (ciecz będzie musiała trochę „oddać”). Jeśli znowu usuniemy gaz i zastąpimy go nowym sytuacja się powtórzy. Konsekwencją takiego postępowania będzie w końcu niemal całkowite usunięcie naszej substancji z układu.
Opisane zjawisko wykorzystano w podziałowej chromatografii gazowej, ale zamiast wielokrotnej wymiany gazu zastosowano jego stały przepływ. Gaz ten zwany jest gazem nośnym lub fazą ruchomą. Substancja, która wprowadzona została na początek złoża migruje wzdłuż niego.
Jeśli teraz do naszego naczynia lub chromatografu wprowadzimy więcej niż jeden związek lotny podzielą się one pomiędzy gaz i ciecz w różnych stosunkach ilościowych. W rezultacie dochodzi do ich rozdziału. Po prostu substancje te migrują z różną prędkością wzdłuż naszego złoża.
Bardzo podobnie wygląda ta sprawa w przypadku chromatografii gazowej absorpcyjnej. Zamiast nielotnej cieczy występują tu ciała stałe o bardzo rozwiniętej powierzchni tzn. ciała porowate.
W chromatografii podziałowej stosowany jest stały nośnik pokryty warstwą cieczy. Znajduje się on w tzw. pakowanej kolumnie chromatograficznej (w postaci cząstek, ziarenek).



Na rysunku przedstawiony jest rozdział dwóch substancji (czerwona i zielona). Na początku powstaje wspólne pasmo. Po pewnym czasie, ze względu jednak na różny rozdział tych substancji pomiędzy ciecz i fazę gazową dochodzi do powstanie dwóch pasm. Ponieważ poruszają się one z różną prędkością, substancja zielona pierwsza opuści kolumnę. Na rysunku pokazano również budowę złoża, składającego się z ziarenek, w których ciecz znajduje się na powierzchni ciała stałego.
W czasie analizy chromatograficznej dochodzi do wymiany masy pomiędzy dwiema fazami, której dodatkowo towarzyszą zjawiska dyfuzji. Powodują one poszerzenie pasm chromatograficznych w miarę upływu czasu. Kiedy substancja opuszcza kolumnę wykrywana jest przez detektor. Urządzenie to dokonuje pomiarów proporcjonalnych do ilości substancji w gazie nośnym. Pomiary te przedstawione są w postaci krzywej, w chromatografii nazywa się ją pikiem. Zgodnie z tym, o czym wspomniano wcześniej piki składników dłużej przebywających w kolumnie są szersze niż te odpowiadające składnikom przebywającym w kolumnie krócej. Na wykresie wyraźnie widoczna jest linia podstawowa chromatografu czyli wykres sygnału detektora przez który przepływa jedynie gaz nośny.
Analiza jakościowa – położenie pików na chromatografie,
Analiza ilościowa – wielkość powierzchni pod pikami chromatograficznymi.

Na podstawie:
Witkiewicz Z., Heter J. Chromatografia gazowa. 2001. WNT Wa-wa.

Z namaszczeniem administratora :)

 

List do KG- wersja ostateczna (praktycznie rzecz biorąc)

Oto ostateczna wersja listu do KG (jeśli zobaczycie coś nie tak to jeszcze oczywiście można zmienić)

Dobrze by było zebrać sporo podpisów- w grupie siła, wtedy są szanse że cokolwiek odpiszą.

jeśli zgadzasz sie z argumentami przedstawionymi poniżej napisz mi na PW albo w temacie:

Nazwisko Imię Szkoła Okręg

do dopisania pod listem.

List zostanie wysłany do członków prezydium Komitetu Głównego OCh

Cytat:02.02.2009r.

Do wiadomości prezydium Komitetu Głównego Olimpiady Chemicznej

My niżej podpisani, uczestnicy II etapu 55 Olimpiady Chemicznej, zwracamy się z uprzejmą prośbą o ustosunkowanie się Komitetu Głównego do problemów powstałych podczas rozwiązywania części laboratoryjnej.

1. W treści zadań na część laboratoryjną pojawił się błąd w druku- zamiast nazwy „tlenek żelaza(III)” wydrukowano „tlenek żelaza (II)”. W wypadku uznania , zgodnie z otrzymaną treścią zadania , iż w zestawie znajduje się czysty tlenek żelaza(II), jego rozwiązanie w taki sposób by było to zgodne z przedstawionymi warunkami było niemożliwe. Jak wynika z relacji uczestników komitety lokalne były zawiadamiane telefonicznie o problemie, bądź same zauważały nieprawidłowości i dzwoniły z pytaniem do Komitetu Głównego.
Działo się to jednak na różnym etapie zawodów. Niektóre okręgi (Gdański, Rzeszowski, Wrocławski, Warszawski i Katowicki) poinformowały zawodników o tym problemie stosunkowo wcześnie- 1-2 godziny po rozpoczęciu zadania, co umożliwiało wyciągnięcie poprawnych wniosków na czas i poprawne rozwiązanie problemu. W innych okręgach (Toruński, Łódzki, Krakowski, Poznański) informacje o błędzie w otrzymanych zadaniach ogłoszono na około godzinę przed końce. Nikt nie był w stanie na nowo zanalizować próbek i opisać postępowania laboratoryjnego tak, by uzyskać dobre rezultaty. Trzy okręgi (Białostocki, Szczeciński i Kielecki) nie zostały w ogóle poinformowane o tym problemie, przez co nie mieli oni najmniejszych szans na rozwiązanie zadania.
W związku z przedstawioną sytuacją błąd w druku i brak weryfikacji tego błędu w tym samym czasie dla wszystkich, uniemożliwia obiektywną ocenę prac na zasadzie równych szans. Uważamy , że błędy powstałe nie z winy zawodników nie powinny decydować o ocenie pracy ,a tym bardziej faworyzować jedne okręgi a innym odbierać jakiekolwiek szanse.
Wierzymy ,że Komitet Główny Olimpiady Chemicznej zareaguje w sposób spełniający pokładaną w nim nadzieję i rozwiąże ten problem.

2. Cechą która jest nieodzowna dla pytań olimpijskich jest ich precyzyjność. W trakcie poprzednich olimpiad wszystkie pytania były zadane w sposób umożliwiający podanie punktowanej w kluczu odpowiedzi. Jeśli zdarzyło się inaczej, jak podczas I etapu 53 Olimpiady Chemicznej, Komitet Główny przyznawał maksymalną ilość punktów za wykonanie czynności o które proszono w zadaniu [ W zadaniu 2 z I etapu 53 OCh polecenie a. brzmiało „Podaj wzór i nazwę związku A” (Mg3N2) Klucz przyznawał po 1 punkcie za wzór oraz nazwę związku A, oraz 4 punkty za obliczenia stechiometrii związku A. Komitet Główny zadecydował wtedy by przyznawać wtedy 4 punkty wszystkim zawodnikom którzy poprawnie zidentyfikowali związek A]
W poleceniach zadania laboratoryjnego 55 OCh nie ma wzmianki o konieczności opisania metody wykrywania związków organicznych A-E, natomiast klucz odpowiedzi przyznaje za owe opisy wykrycia punkty.
Uważamy, że sprawiedliwym dla wszystkich rozwiązaniem będzie przyznanie maksymalnej ilości punktów za opis identyfikacji w przypadku ich poprawnego wykrycia.

Dziękujemy za odpowiedź zawierającą stanowisko Komitetu Głównego w przedstawionych wyżej sprawach.

Prosimy o kontaktowanie się z Witoldem Hoffmannem z VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (okręg Poznański) na adres e-mail witas@autograf.pl

Witold Hoffmann z VIII Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza
….Wasze podpisy


"OSOBISTY MIKROKOSMOS"

"WIEDZA I ŻYCIE" - kwiecień 2002
-----------------------------------
autor: mgr Marta Koton-Czarnecka (doktorantka w Instytucie Mikrobiologii UW)

Życie na życiu

OSOBISTY MIKROKOSMOS

Gdyby z ludzkiego ciała usunąć wszystkie bakterie, człowiek straciłby na
wadze około 2 kg. Jak tu być sobą, gdy jest w nas więcej drobnoustrojów niż
naszych komórek?

NA CIELE ZDROWEGO CZŁOWIEKA ŻYJE ponad 30 gatunków różnych bakterii. Istota
związku między gospodarzem a kolonizującymi go mikroorganizmami nie jest do
końca wyjaśniona. Układ taki przysparza każdej ze stron pewnych korzyści.
Bakterie zyskują dostęp do pokarmu i stabilne warunki życia, na przykład
stałą temperaturę. Są chronione i transportowane wraz z gospodarzem czasem
na znaczne odległości. Dla nas najważniejsze jest to, że kolonizacja przez
niechorobotwórcze gatunki bakterii, dobrze przystosowane do życia na ciele
Homo sapiens, zabezpiecza przed pojawieniem się u niego innych
mikroorganizmów. Wśród tych nieproszonych gości mogłyby znaleźć się gatunki
niechorobotwórcze lub pasożytnicze.
Na powierzchni komórek człowieka znajdują się specyficzne cząsteczki -
receptory, odpowiadające kształtem zewnętrznym strukturom bakterii. Podobnie
jak pasują do siebie dwa kawałki skomplikowanych puzzli, tak bakterie
odnajdują właściwe receptory i za ich pomocą przyczepiają się do komórek
gospodarza.
Skład i obfitość naturalnej mikroflory człowieka zależy od wielu czynników,
m.in. od wieku i płci osobnika, stosowanej przez niego diety oraz
temperatury ciała. Na skórze (średnio zajmuje ona powierzchnię 2 m
kwadratowych) żyje
1 bln bakterii, w jamie ustnej jest ich 10 mld, a w przewodzie pokarmowym
znajduje się aż 100 bln mikroorganizmów. Oznacza to, że drobnoustrojów
zasiedlających organizm człowieka jest więcej niż jego komórek!

Bakteryjny kombinezon

Mikroorganizmy szczelnie pokrywają całą powierzchnię naszego ciała, choć nie
są rozłożone równomiernie na skórze. Najwięcej jest ich tam, gdzie mają
korzystne warunki rozwoju, w miejscach ciepłych i wilgotnych - pod pachami,
w pachwinach oraz pomiędzy palcami u nóg. Pozostałe partie skóry są
skolonizowane o wiele słabiej - zagęszczenie bakterii wynosi tam "tylko"
od 100 do 1000 komórek na centymetr kwadratowy. W skład mikroflory skórnej
wchodzą głównie prątki, paciorkowce i gronkowce. Rozkładają one pot,
pozyskując niezbędne im do życia składniki pokarmowe. Niestety, przy okazji
wytwarzają również substancje o niemiłym zapachu. Jest to cena, jaką płacimy
za symbiozę z mikroorganizmami skórnymi. Jednak ze względu na ich
dobroczynne działanie warto znosić tę niedogodność. Ogromne korzyści, jakich
przysparzają nam bakterie skórne,, uwidaczniają się podczas zahamowania ich
wzrostu, na przykład podczas miejscowego stosowania antybiotyków. Może wtedy
dojść do namnożenia chorobotwórczych drożdżaków (Candida albicans) i innych
grzybów.
Większość bakterii skórnych nie wywołuje chorób i pozostaje z nami w
symbiozie. Jednak na skórze dłoni i twarzy można czasami stwierdzić obecność
gronkowca złocistego (Staphylococcus aureus). Bakteria ta wchodzi również w
skład mikroflory nosa. Prawdopodobnie to właśnie nozdrza nosicieli stanowią
główne schronienie dla tego groźnego zarazka, co u umożliwia mu bezpieczne
przedostawanie się w różne, często odległe miejsca. W zdrowym nosie i gardle
oprócz gronkowca żyją także liczne mikrokoki. Naukowcy potrafią
zidentyfikować różne ich typy i wykazać, że na ogół ludzie zachowują przez
wiele lat własne szczepy potrafiące skutecznie odstręczać bakterie należące
do innych osób.

Zarazkom wstęp wzbroniony

Wśród gatunków występujących w górnych drogach oddechowych można spotkać:
dwoinkę zapalenia płuc (Streptococcus pneumonia, pałeczkę grypową
(Haemophilus influenzae)i dwoinkę zapalenia opon mózgowych (Neisseria
meningitidis). Jednak tylko nielicznym z nich udaje się przedostać do
dolnego odcinka układu oddechowego. To zasługa rzęsek nabłonka pokrywającego
układ oddechowy. Te zarazki, którym pomimo przeciwności uda się tam dotrzeć,
są wymiatane przez rzęski śluzówki oskrzeli i usuwane podczas kaszlu i
kichania. Zdrowa tchawica, oskrzela i płuca powinny być sterylne.
Jednak bywa, że nabłonek przewodu oddechowego zostaje uszkodzony, na
przykład podczas wirusowego zapalenia oskrzeli lub płuc. Wtedy bakterie
normalnie zamieszkujące nos i gardło, w tym także gatunki chorobotwórcze,
mogą przedostać się do dolnych dróg oddechowych, co prowadzi do infekcji.
Stały kontakt ze środowiskiem zewnętrznym mają też spojówki oczu, dlatego i
tutaj nie powinna dziwić obecność mikroorganizmów. Większość z nich jest
usuwana w wyniku mrugania powiekami i aktywności gruczołów łzowych. W łzach
znajdują się substancje bakteriobójcze, m.in. silnie działający lizozym.
Utrzymać się w spojówkach mogą jedynie bakterie wytwarzające silne wiązania
między własnymi strukturami a receptorami znajdującymi się na komórkach
spojówki. Ten sposób utrzymywania się na powierzchni spojówek wykorzystuje
kilka zupełnie dla nas nieszkodliwych gatunków bakterii. Niestety, taki sam
mechanizm adsorpcji stosują dwa groźne zarazki - Chlamydia trachomatis,
wywołująca bolesne zapalenie spojówek, oraz Neisseria meningitidis, która
po przedostaniu się do układu krwionośnego może powodować zapalenie opon
mózgowo-rdzeniowych.

Bakterie mile widziane

Miejscem sprzyjającym rozwojowi wielu gatunków bakterii jest jama ustna.
Bytujące tu mikroorganizmy mają obfitość resztek posiłków i skrawki
nabłonka. Jama ustna jest doskonałym przykładem siedliska, w którym zachodzi
proces zwany sukcesją ekologiczną. Istotą sukcesji ekologicznej jest
zastępowanie gatunków charakterystycznych dla stadium poprzedniego przez
nowe gatunki.
I właśnie tak dzieje się w jamie ustnej człowieka. Wraz z wiekiem u
człowieka zachodzą olbrzymie zmiany warunków fizykochemicznych, powodujących
całkowite przeobrażenia składu mokro.
Tuż po narodzinach jama ustna dziecka zbudowana jest tylko z tkanek
miękkich. Początkowo jest to obszar zupełnie sterylny, ale już z pierwszym
pokarmem matki dostają się tam bakterie, które bardzo szybko się kolonizują.
W tym pierwszym okresie życia dominującym gatunkiem w jamie ustnej jest
paciorkowiec Streptococcus salivarius. Potem, gdy pojawiają się pierwsze
zęby, jest on stopniowo wypierany przez bakterie zamieszkujące powierzchnie
zębów. Są to przede wszystkim inne gatunki paciorkowców Streptococcus mutans
i Streptococcus sanguis oraz pałeczka mlekowa Lactobacillus sp. Bakteriami
tymi odżywia się żyjący również w jamie ustnej pierwotniak Entamoeba
gingivalis. Prawdopodobnie jego zasługą jest ograniczanie rozwoju
drobnoustrojów.
Powstający na zdrowych zębach osad, który usuwamy podczas mycia, składa się
prawie wyłącznie z tych właśnie mikroorganizmów. Mała ilość osadu jest
niegroźna, ale nagromadzenie się komórek bakterii powoduje powstawanie
płytek nazębnych, a następnie próchnicy (patrz ramka:"Jak psują się zęby?").
Ale ni tylko zęby są zasiedlane przez bakterie. Doskonałym miejscem
bytowania dla mikroorganizmów, zwłaszcza beztlenowych, okazują się
przestrzenie między zębami.
Zadaniem bakterii zamieszkujących jamę ustną jest wspomaganie organizmy
człowieka w walce z gatunkami chorobotwórczymi. Współpracują one z systemem
odpornościowym, pobudzając wydzielanie przeciwciał. Same także produkują
specyficzne związki zwane bakteriocynami, zabijające lub hamujące wzrost
bakterii patogennych. Niestety, nawet ta dobroczynna flora bakteryjna w
pewnych sytuacjach może okazać się groźna. Niebezpieczeństwo zaczyna się,
gdy bakterie zwykle zamieszkujące w jamie ustnej przedostaną się poprzez
rany
w dziąsłach lub innych tkanek. Wówczas mogą powodować trudne do wyleczenia
zakażenia płuc, mózgu, serca, lub kończyn.

Nie powtarzajcie tego dzieciom, ale myć należy się z umiarem. Nieszkodliwe
drobnoustroje zamieszkujące naszą skórę chronią przed inwazją groźnych
grzybów i bakterii

Zaraz po narodzinach noworodka płci żeńskiej kolonizacji przez bakterie
ulega, początkowo również sterylna, pochwa. Podczas całego okresu
reprodukcyjnego kobiety w wyniku aktywności estrogenów nabłonek pochwy
zawiera złożony związek cukrowy - glikogen. Przetwarzają go dominujące w tym
siedlisku bakterie mlekowe (Lactobacillus sp.). Produktem końcowym rozkładu
glikogenu jest kwas mlekowy zapewniający kwaśny odczyn pochwy. Uniemożliwia
on osiedlanie się w niej innym, niepożądanym gatunkom bakterii i grzybów.
Zaburzenie naturalnej flory bakteryjnej pochwy zmniejsza produkcję kwasu
mlekowego i często prowadzi do rozwoju patogennego drożdżaka Candida
albicans.

Bakterie niezwykle pożądane

Największe korzyści czerpiemy z symbiozy z mikroorganizmami występującymi w
przewodzie pokarmowym. Niektóre składniki pożywienia, na przykład celuloza,
nie mogą zostać rozłożone przez enzymy trawienne i z pomocą muszą tu przyjść
mikroorganizmy. Sytuacja taka jest powszechna u zwierząt u zwierząt
roślinożernych, m.in. u przeżuwaczy odżywiających się głównie trawą, oraz
owadów zjadających drzewo. Zwierzęta mięsożerne i wszystkożerne, w tym
człowiek, są mniej zależne od mikroorganizmów rozkładających celulozę.
Chociaż spożywają też pokarm roślinny, to zawartą w nich celulozę prawie
całkowicie wydalają. Mimo to nasz przewód pokarmowy również obfituje w
drobnoustroje. W przełyku znajdują się wyłącznie bakterie połykane wraz
z pożywieniem i śliną. Większość z nich ginie po dostaniu się do żołądka w
wyniku działania kwaśnych soków żołądkowych. W jelicie cienkim kwaśny odczyn
zanika, co stwarza idealne warunki do rozwoju drobnoustrojów. Wewnętrzna
powierzchnia jelita cienkiego (mająca ok. 100 m kwadratowych) jest
zamieszkiwana głównie przez bakterie mlekowe (Lactobacillus sp.),
paciorkowca kałowego (Streptococcus faecalis) oraz bakterie z grupy coli (na
przykład pałeczkę okrężnicy Esherichia coli). Zagęszczenie bakterii w tym
miejscu wynosi od 100 tys. do 100 mln w mililitrze treści pokarmowej. Flora
jelita grubego jest jeszcze bogatsza. Zagęszczenie drobnoustrojów wzrasta
tam do 100 mld na mililitr. Pojawiają się nowe gatunki, takie jak beztlenowe
pałeczki Bacteroides, bakterie wytwarzające metan, drożdże oraz
niechorobotwórcze pierwotniaki. Połączone działanie tych mikroorganizmów
może, na przykład po posiłku bogatym w skrobię, spowodować pewne zaburzenia.
Gazy produkowane przez drobnoustroje jelitowe są bowiem główną przyczyną
wzdęć lub tzw. wiatrów. Mimo, że dolegliwości te są dość przykre, to procesy
je powodujące skutecznie zapobiegają zaparciom.
Kolejną korzyścią płynącą z symbiozy z mikroorganizmami jelitowymi jest
syntetyzowanie przez nie witaminy K, uczestniczącej w procesie krzepnięcia
krwi oraz witaminy B12, odgrywającej istotną rolę w tworzeniu krwi. Bakterie
jelitowe produkują także substancje zabijające lub hamujące wzrost
niepożądanych mikroorganizmów, co zapobiega kolonizacji układu pokarmowego
prze drobnoustroje chorobotwórcze. Nie jest to jedyna metoda walki
mikroorganizmów jelitowych z obcymi. Inne sposoby to wygrywanie konkurencji
o składniki pokarmowe oraz pobudzanie systemu odpornościowego gospodarza do
produkcji przeciwciał.
Dobroczynne bakterie jelitowe stymulują również rozwój niektórych tkanek,
na przykład tkanki limfatycznej układu pokarmowego, uczestniczą w procesach
rozkładu substancji toksycznych, a także ograniczają wchłanianie szkodliwego
cholesterolu.
Wszechobecność mikroorganizmów skazuje nas na ciągły kontakt z nimi, w
większości przypadków obcowanie to nie stanowi powodów do zmartwień.
Przeciwnie, czasami jest wręcz niezbędne do prawidłowego funkcjonowania
naszego organizmu. Może więc czas zaakceptować i polubić towarzystwo
wszędobylskich drobnoustrojów?"

Mgr Marta Koton-Czarnecka

_______________________________________________________________

Jak psują się zęby?

Pierwszym etapem próchnicy jest utworzenie płytki nazębnej, która w 60-70%
składa się z komórek bakterii, a pozostałą część stanowią związki śliny i
produktów metabolizmu mikrobów. Taki biofilm utworzony na powierzchni zęba
może mieć grubość nawet 300-500 komórek bakterii. Drobnoustroje przyczepiają
się do zębów za pomocą lepkich polimerów syntetyzowanych z cukrów, głównie
sacharozy. Składniki te dostają się do jamy ustnej wraz z pożywieniem.
Nagromadzenie bakterii naraża ząb na silne działanie kwasów organicznych i
innych metabolitów produkowanych prze bakterie w procesie fermentacji
cukrów.
Prowadzi to do uszkodzenia szkliwa i w efekcie umożliwia bakteriom wnikanie
do wnętrza zęba. Mimo, że kwasy są wytwarzane przez bakterie u każdego
człowieka, nie wszyscy mają problemy z psującymi się zębami.
Przypuszcza się, że próchnica powstaje wskutek niewydolności organizmu w
walce z typową dla jamy ustnej florą bakteryjną, a nie z powodu pojawienia
się obcych gatunków chorobotwórczych.
_______________________________________________________________

Braterstwo czy ciągła walka?

Mikroorganizmy naturalnie bytujące w organizmie człowieka są rozpoznawane
przez jego układ odpornościowy jako obce komórki. Powinny więc być
zwalczane, a mimo to jakoś udaje się im uniknąć śmierci. Częściowe
rozwiązanie tej zagadki przyniosły niedawno wyniki badań bakterii
Bacteroides fragillis, zasiedlającej układ pokarmowy człowieka. Okazało się,
że mikroorganizm ten ma niezwykłą zdolność bardzo szybkiej przebudowy swoich
struktur powierzchniowych. Komórki układu odpornościowego rozpoznają
bakterie poprzez kontakt z cząsteczkami tworzącymi ich zewnętrzne warstwy.
Po identyfikacji wroga zaczyna się natychmiastowa produkcja przeciwciał.
Jednak w tym czasie Bacteroides zastępuje stare osłony powierzchniowe
nowymi, zbudowanymi z zupełnie innych związków.
Przeciwciała docierają na miejsce ataku i... znajdują tam bakterie "ubrane"
inaczej niż poprzednio. Sytuacja taka może powtórzyć się kilka razy.
Prawdopodobnie w podobny sposób radzą sobie z układem odpornościowym także
inne bakterie żyjące w organizmie człowieka. A zatem strategia walki
bakterii, podobnie jak wielu znanych wirusów, na przykład wirusa grypy, czy
wirusa HIV, polega na ich olbrzymiej zmienności.
______________________________________________________________
Koniec artykułów

Krystyna

P.S. Artykuły powyższe proponuję nie czytać całkowicie bezkrytycznie,
zwłaszcza osobom mającym doświadczenia diety optymalnej.

..

W pogoni za orgazmem

Dziś każda kobieta ma prawo do orgazmu. Ba, z lektury niektórych poradników wynika wręcz, że ma obowiązek go mieć! Ale niektórym kobietom cielesna rozkosz nie jest dana, często z powodu choroby duszy. Bo kobieca seksualność nierozerwalnie łączy duszę i ciało – jeśli któreś z nich cierpi, droga do rozkoszy staje się kręta.

Gdyby dziś obok nas nagle pojawił się Soranos z Efezu, starożytny ginekolog i położnik, doznałby szoku. Za jego czasów liczył się tylko orgazm mężczyzny. Soranos twierdził wprost: to, czy kobieta przeżywa przyjemność w alkowie, czy nie – jest nieistotne. Minęło dwa tysiące lat, kobiety wywalczyły sobie prawo do rozkoszy, ale czy ją przeżywają? Okazuje się, że współczesne kobiety mają w sypialni podobne problemy jak te z czasów Soranosa – wedle różnych statystyk co 10 lub nawet co 5 nie osiąga orgazmu.

Niepowodzenia i kłopoty w sferze intymnej mają zwykle wielowymiarowe podłoże. Wpływają na nie czynniki biologiczne (spowodowane zaburzeniami w funkcjonowaniu organizmu), społeczne (sposób wychowania, religia, środowisko), a przede wszystkim czynniki psychiczne – postrzeganie własnej osoby, wyuczone lęki, jakość relacji z partnerem. Wiele przyczyn „łóżkowych kłopotów” leży poza sferą seksualną. Brak porozumienia między partnerami, poczucie niedowartościowania, nawarstwiające się tłumione urazy i pretensje, problemy zdrowotne, rodzinne, zawodowe, zmęczenie i nieodreagowany stres są przyczyną spadku naszej aktywności i obniżenia nastroju, które wpływają na jakość naszego życia seksualnego.

Płeć w przedszkolu

Mam 30 lat i wciąż jestem sama – zwierza się Agnieszka. – Wychowywała mnie mama, bo rodzice rozwiedli się, kiedy miałam 10 lat. Z ojcem nie mam kontaktu. Mama zawsze mówiła mi, że to zły człowiek. Może dlatego moje kontakty z facetami to pasmo nieszczęść. Chyba nie potrafiłam żadnemu z nich zaufać. Największy problem miałam z seksem: nigdy nie sprawiał mi przyjemności, taka byłam spięta – opowiada kobieta.

Przyczyny problemów seksualnych rzeczywiście sięgają czasem pierwszych lat życia. Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie lub inne urazy o charakterze seksualnym wpływają na rozwój osobowości i powodują, że w przyszłości dotknięte nimi osoby mogą mieć problemy nie tylko z akceptacją własnego ciała, ale również z odbiorem bodźców dostarczanych przez partnera. Także nieudane małżeństwo rodziców, brak rodziców, wrogość między członkami rodziny i niechęć do dziecka lub jego płci, zaburzona identyfikacja z rolami seksualnymi mogą w przyszłości skutkować negatywnymi postawami wobec seksualności i własnej płci, nadmierną samokontrolą uczuć i kompleksami.

Dominacja matki i brak więzi uczuciowej z ojcem także wpływają niekorzystnie na kształtowanie tożsamości seksualnej. Częstym powodem problemów seksualnych jest symbiotyczny związek z jednym lub z obojgiem rodziców. Tak silna więź uczuciowa uniemożliwia kobiecie osiągnięcie autonomii psychicznej, niezbędnej do tworzenia dojrzałej relacji uczuciowej z partnerem seksualnym.

Blokada intymna

"Spotykam się z moim chłopakiem od dwóch lat. Bardzo go kocham, chciałabym być z nim jak najbliżej, ale panicznie boję się stosunku – opowiada na forum internetowym 26-letnia Marta. – Mój chłopak jest czuły i delikatny, ale kiedy ma dojść do pełnego zbliżenia, ja «zamykam się» na niego. Choć jestem podniecona, mięśnie mojej pochwy zaciskają się, a ja czuję przeszywający ból, gdy Piotr próbuje we mnie wejść."

Opis wskazuje, że Marta cierpi na tak zwaną pochwicę. To zaburzenie polega na mimowolnym kurczeniu się mięśni wokół wejścia do pochwy aż do jego zablokowania, co utrudnia lub uniemożliwia penetrację i odbycie stosunku seksualnego. Taka reakcja to wyraz zamknięcia się przed partnerem. To znak, że partnerka nie akceptuje go i nie jest gotowa do przyjęcia w najbardziej wewnętrznym świecie "ja". Psychologicznym podłożem zaburzenia jest lęk (najczęściej przed bólem podczas stosunku), który prowadzi do sytuacji, w której współżycie jest bolesne, mimo że ciało reaguje prawidłowo, mięśnie są rozluźnione, a pochwa odpowiednio nawilżona.

Innym częstym problemem seksualnym jest dyspareunia, polegająca na odczuwaniu przez kobietę bólu podczas stosunku. Przyczyną bólu jest stan zapalny jajników i pochwy lub nadżerka szyjki macicy, ale może on mieć też psychogenne podłoże: niedostateczne zwilżenie pochwy spowodowane niewystarczającym pobudzeniem seksualnym. Na pobudzenie seksualne wpływa z kolei jakość, długość i intensywność gry wstępnej, a także wiele przyczyn psychospołecznych.

Przy zaburzeniach związanych z bólem niezbędna jest pomoc lekarska. W leczeniu stosuje się leki przeciwbólowe, rozkurczowe i przeciwlękowe. Pomaga również zastosowanie metod treningowych i psychoterapeutycznych. Trening odczulający pozwala kobiecie stopniowo poznać reakcje własnego ciała poprzez poszukiwanie przyjemnych odczuć, po uprzednim wprowadzeniu się w stan relaksu. Jeśli kobieta autentycznie chce przezwyciężyć lękowe nastawienie do zbliżenia seksualnego i może liczyć na pomoc cierpliwego i czułego partnera – szybko pojawiają się pozytywne rezultaty.

Zapomnij o orgazmie!

"Współżyję z moim chłopakiem od roku, jest moim pierwszym mężczyzną. Jeszcze nigdy nie miałam orgazmu. Jest mi dobrze, ale bez fajerwerków. Nigdy nie udawałam orgazmu, ale czasem się zastanawiam, czy nie powinnam, bo może on w końcu znajdzie sobie taką kobietę, która będzie z nim miała orgazm. Nie wiem, co ze mną jest nie tak. Czy miałyście taki problem?" – pyta na jednym z forów internetowych Agnieszka. Internautki doradzają jej, by się wyluzowała. "Orgazm kobiety rodzi się w głowie. Może za bardzo chcesz go mieć? Każde spięcie i stres (czy tym razem się uda, co on sobie pomyśli?) oddala Cię od przeżycia tych pięknych chwil..." – tłumaczą Agnieszce.

Z takiego samego założenia wyszedł Viktor Emil Frankl, austriacki psychiatra i psychoterapeuta, twórca logoterapii. Jego metoda terapeutyczna opiera się na technice derefleksji, która jest wykorzystywana w leczeniu nerwic seksualnych. Derefleksja polega na odwróceniu uwagi od przeżywanego aktu płciowego. Jaki jest cel tej techniki? Spowodować, by pacjent przestał intensywnie myśleć o tym, jakiej sprawności seksualnej oczekuje od niego partner (obniżenie hiperintencji). Drugim celem jest obniżenie u pacjenta hiperrefleksji, czyli nadmiernego koncentrowania uwagi wyłącznie na przebiegu własnej aktywności seksualnej. Kobiecie, która nie przeżywa orgazmu, terapeuta zaleca powstrzymanie się od kontaktu seksualnego. W zamian proponuje jej rozmowę z partnerem o miłości lub wspólnych przeżyciach. To sposób na odblokowanie myślenia skupionego do tej pory na wydolności seksualnej, umożliwiający pełniejsze zaangażowanie się w bliski kontakt z partnerem.

Z logoterapii wywodzi się także technika intencji paradoksalnej, której istotą jest "zapragnąć tego, czego człowiek się boi". Musi to być jednak osobista decyzja pacjenta. Pacjent, który boi się kompromitacji, musi sam siebie przekonać, że chce się znowu skompromitować, np. w sytuacji intymnej. Aura absurdalności, zdziwienia i humoru pozwala nabrać dystansu do problemu. Działanie intencji paradoksalnej odblokowuje zdolności do przekraczania własnych ograniczeń psychicznych.

Najczęściej stosowaną terapią w przypadku zaburzeń kobiecego orgazmu jest jednak terapia poznawczo-behawioralna. Kładzie ona szczególny nacisk na zmianę podejścia do seksu, zmianę myśli jego dotyczących, edukację seksualną, redukcję niepokoju, stosowanie technik masturbacyjnych i ćwiczenie mięśni łonowo-guzicznych. Dotychczas na świecie nie zarejestrowano żadnego leku stosowanego przy zaburzeniach orgazmu u kobiet.

Źródła klęski

Antoni Kępiński w Psychopatologii nerwic wskazuje, że zmniejszenie popędu seksualnego może mieć charakter nerwicowy. Tę prawidłowość znacznie częściej spotyka się u kobiet niż u mężczyzn: obniżeniu potrzeb seksualnych towarzyszy w takim przypadku obniżenie nastroju i dynamiki życiowej. Z kolei negatywny odbiór świata zewnętrznego, pesymizm, stany depresyjne powodują, że partnerzy stają się sobie coraz bardziej obojętni i odczuwają niechęć do erotycznego zbliżenia. Problemy seksualne u osób mających zespoły nerwicowe, lękowe, depresyjne, czy zaburzenia łaknienia wiążą się z przebiegiem choroby i z farmakoterapią.

Na klęskę w sypialni narażone są osoby z lękową strukturą osobowości i z poczuciem mniejszej wartości. Problemom intymnym sprzyjają też: chwiejność uczuciowa, introwersja, agresywność, impulsywność, tłumienie uczuć, kompleksy, zaburzenia identyfikacji z płcią.

Generalnie ludzką seksualność blokuje przewaga systemu normatywnego, oceniającego (w teorii Zygmunta Freuda – superego) nad emocjonalnym. Jeśli jesteśmy niewolnikami rygorystycznego systemu moralnego, podchodzimy do życia bardzo racjonalnie i drobiazgowo, to nie pozwalamy sobie na spontaniczne uleganie emocjom i impulsom seksualnym.

Niekiedy problemy seksualne wynikają z urazu spowodowanego pierwszymi nieudanymi związkami i kontaktami seksualnymi. Dla osób nadwrażliwych emocjonalnie każde rozstanie jest dramatycznym przeżyciem i osobistą porażką, którą łatwo generalizują na całość swojego życia uczuciowego. W efekcie, każdy nowy związek rozpatrują w kategoriach zagrożenia dla ich integracji psychicznej. Bliskość seksualna kojarzy im się często z wykorzystaniem ich ciała i emocji, z utratą kontroli, z całkowitym obnażeniem emocjonalnym i bezbronnością.

Ciało jak barometr

Kobieta, która nie osiąga orgazmu, boi się seksu i ma trudności z akceptacją partnera. Zmiany powinna zacząć od skupienia się na sobie. Na początek musi poznać własne ciało: jego wygląd, reakcje, wreszcie – potrzeby seksualne. Powinna również nauczyć się asertywności, aby wyrażać swoje uczucia, pragnienia i opinie w bezpośredni, uczciwy i stanowczy sposób, jednocześnie respektując prawa, uczucia i pragnienia innych ludzi.

Często kobiety nie są w stanie poradzić sobie ze swoimi problemami seksualnymi same, ani nawet z pomocą partnera. W takiej sytuacji jedynie seksuolog rozpozna zaburzenie i jego przyczynę. Ustalenia wywiadu seksuologicznego powinny być potwierdzone wynikami testów i kwestionariuszy psychologicznych. Do rozpoznania niektórych zaburzeń przydatne są również szczegółowe badania ginekologiczne i laboratoryjne (m.in. USG narządów miednicy, badanie poziomu hormonów). Lekarz w pierwszej kolejności wyklucza przyczyny organiczne: wady budowy narządów płciowych, infekcje bakteryjne i wirusowe, zaburzenia hormonalne.

Jeżeli okaże się, że przyczyna zaburzenia tkwi w psychice, pomocy można szukać u seksuologa lub psychoterapeuty. Czego może spodziewać się ich pacjentka? Przeważnie pracy nad radzeniem sobie ze stresem i przemęczeniem, a gdy przyczyna tkwi w osobowości i wiąże się z lękowością, niską samooceną lub urazami emocjonalnymi – pacjentkę czeka długotrwała praca nad sobą, która daje szansę nie tylko na pozytywne zmiany w sferze seksualnej, ale również na poprawę jakości całego życia.

W leczeniu zaburzeń psychoseksualnych coraz częściej stosuje się terapię partnerską (małżeńską), rodzinną, metody oparte na tradycjach orientalnych kultur sztuki miłosnej. Specjalista może wykorzystywać różne metody leczenia, które poprawiają zdrowie psychiczne pacjenta, a także jego stosunki z partnerem. Dodatkowo można stosować również leczenie farmakologiczne (leki uspokajające, antydepresyjne, rozkurczowe czy wzmacniające popęd seksualny).

Czule i bez barier

U podłoża wielu problemów psychoseksualnych może również leżeć bardzo prozaiczny powód – aktualna, niesatysfakcjonująca relacja z partnerem. Sytuacja, w której jedno lub oboje czują się w związku wypaleni, nieatrakcyjni i niekochani. W życie pary wkrada się wtedy nuda i monotonia. Okazuje się, że każde z partnerów oczekuje od życia intymnego czegoś całkiem innego. Partnerzy stają się dla siebie nieatrakcyjni i oczywiście unikają seksu. W sypialni zaczyna wiać chłodem i nudą, co często skutkuje pojawieniem się zaburzeń psychoseksualnych.

Czy partnerzy mogą się tego ustrzec?

Tak, jeśli w swoich relacjach postawią przede wszystkim na szczerość. Jeśli On będzie otwarty na Jej problemy, a Ona będzie chciała przyjąć od Niego pomoc. Najlepszym lekarstwem na "łóżkowe problemy" często jest po prostu czas, cierpliwość partnera, spokój i gotowość do eksperymentowania w sferze intymnej. W ramionach czułego i delikatnego mężczyzny wiele nienazwanych i niezdiagnozowanych kobiecych problemów seksualnych mija bezpowrotnie.

Źródło: Charaktery

[setting] GreyFall by Piotr G. /Grim/

Na końcu pracy umieściłem dodatek- niewielkie opowiadanie w realiach GreyFall. Lekturę można zacząć od niego, bo napisałem je z myślą o wprowadzeniu graczy do settingu. Mam szczerą nadzieję, że lektura tekstu tej objętości nie przysporzy nikomu bólu. Nawet jeżeli całość przeczyta tylko garstka- prawdziwym sukcesem będzie, jeżeli system zawita na waszych sesjach.

GreyFall
Post-Holocaust Cyberpunk Genre.
autorstwa Piotra /Grim/ Gęca

I: Historia zapisana na popiele.

Szerokie horyzonty.

Nie licząc opinii nielicznych heretyków, historia XX wieku zdawała się podążać naturalnym torem ku zasnutemu spalinami pól naftowych horyzontowi. Globalne zmiany klimatyczne nie przysporzyły gospodarce globalnej palpitacji. Przeciwnie, otwierały nowe perspektywy eksploatacji dóbr naturalnych Syberii, przyczyniając się do budowy nowego porządku, jak i upadku starego. Dopalenie światowej ekonomii pod presją kurczących się zasobów ropy stało się okazją do tworzenia nowych firm, o nienaturalnie wysokich wzrostach cen akcji. Katastrofy naturalne okazały się możliwe do prognozowania i skrupulatnie wliczono je w bilans zysków i strat. Świat przyjął ze spokojem fakt kurczących się z topnieniem lodowców obszarów lądowych, na wyciągnięcie ręki mając nowy świat- Marsa. Druga drużyna kosmonautów była właśnie w drodze do postawionej przez zautomatyzowane fabryki bazy. Wiadomość o zapadnięciu się świata dotarła do nich z siedmiominutowym opóźnieniem.

Meteoryty.

Koszmar o zderzeniu kosmicznym został rozpisany przez astronomów z mrożącą serca precyzją. Zmasowany rój asteroid nie pozostawiał szans na skuteczną obronę. Ludzie mieli mieć osiem lat na pogodzenie się ze śmiercią znanego im świata. Świat dał im chwilę, zanim sam zaczął wić się w spazmach. Klatka, w której żyły rynkowe tygrysy i niedźwiedzie zaczęła tonąć. Jedyna droga ucieczki- kosmos. Absolutnie każdy, kto posiadał liczący się w globalnej skali kapitał stał się właścicielem części, lub całości pewnego programu kosmicznego. Wielu chciało pójść w ślady możnych, ale musieli czekać. Dopiero po pięciu latach powstały nowe, tanie technologie, demokratyzujące rynek kosmicznych przedsięwzięć.
Firmy bez siły i ambicji by konkurować na polu kosmicznej eksploracji zaczęły inwestować w schrony i wszystkie technologie, które miały ocalić społeczeństwa pozbawione energii słonecznej. Wydajne technologie syntezy związków organicznych będą musiały zastąpić produkcję rolną, a niewielkie i proste w obsłudze elektrownie jądrowe będą działały wyłącznie na potrzeby lokalne.
Zanim sytuacja całkowicie wywinęła się z rąk rządowi USA, podjął on najbardziej desperacką próbę ratowania gospodarki. W obliczu rozbicia społeczeństwa możliwe okazało się przeforsowanie ustawy "Srebrnej Dłoni" dającej największym firmom całkowitą wolność w ustalaniu praw pracowniczych i norm etycznych w zakładach budowanych w USA.
Na ofertę odpowiedziały zamknięte w opustoszałych pawilonach SI, wysyłając informację do krążących na orbicie pałaców. Ich mieszkańcy dostrzegli potencjał zysku. Nie omawianym publicznie faktem była ilość eksperymentalnych technologii odrzucanych przez ustawodawstwo cywilizowanych krajów. Powrót do pragmatycznej moralności zysku był posunięciem, którego konsekwencje rząd odtąd pomijał głębokim milczeniem.

Przepaść Technologiczna.

Gdy dzierżące monstrualny kapitał korporacje zaczęły opuszczać Ziemię, pozostałe na niej technologie szybko uległy zestarzeniu. Kolonie Samo Replikujących się Systemów namnażały zautomatyzowane fabryki na powierzchni Marsa, zapewniając koloniom dostęp do taniej i nowoczesnej technologii. Równocześnie wraz z pogłębianiem się kryzysu, Ziemianie stracili prawo do kompatybilnej z SRS technologii. Nowa infrastruktura nie leżała już w zasięgu zubożałego społeczeństwa. Wkrótce przepaść technologiczna zatarła porozumienie między gospodarką marsjańską, oraz zapadającą się- ziemską. Sytuacja uległa nieznacznemu przeobrażeniu, gdy rząd uchwalił ustawę "srebrnej ręki". Gdy tylko produkcja androidów wyszła w fazy eksperymentalnej, firmy zyskały dostęp do niespotykanie taniej i wydajnej siły roboczej. Na potrzeby rynku Amerykańskiego ruszyła masowa i tania produkcja artykułów, których jakość i sposób wytwarzania mógł być tolerowany tylko przez skrajnie biednych nabywców.

Równoległa Inteligencja.

Bioniczna Inteligencja na Komponentach Organicznych- taki termin ukuto gdy do służby wprowadzano pierwsze androidy. Teoretycznie nie były one ludźmi. Nie wyglądały jak oni, nie miały podobnych zdolności intelektualnych, ani poczucia tożsamości. Teoretycznie były genetycznie udoskonalonymi małpami, ale nikt nie znał skali dokonanych zmian. Metody rekombinacji genetycznej nie były nawet tak istotne, jak technologie przyspieszające rozwój zarodka. Powstały setki, tysiące jednostek, każda o szczątkowej inteligencji, stawiającej je na równych warunkach z niewykwalifikowanym personelem robotniczym. Wstępne protesty wśród robotników spotkały się z niewzruszoną postawą kierownictwa, które czuło się niezastąpione. Wkrótce jednak i zarząd poczuł się zagrożony.
Gdy powstało zapotrzebowanie na androidy do ciężkiej pracy, powstały istoty o sile pięciu mężczyzn, odporne na palące promieniowania i toksyny. Powstało zapotrzebowanie na androidy do złożonych zadań i powstały inteligentne istoty porozumiewające się ludzkim językiem. Powstało zapotrzebowanie na twarze medialne i powstały istoty o boskich ciałach i ludzkich twarzach. W niedługim czasie ludzie zostali przekonani, że androidy potrafią być silniejsze, mądrzejsze, piękniejsze i zręczniejsze od nich. Fala nienawiści nabierała mocy.

Protest.

Nie trwało długo, zanim ograbiani z pracy ludzie wzięli sprawy w swoje ręce. Fala agresywnych demonstracji przetoczyła się przez Stany. Znajdujące się w prywatnych rękach egzemplarze androidów masowo wyrzucano na ulice. Czekały na nie tam rozwścieczone tłumy, rozdzierające organiczne kukły w masowym szaleństwie. Ginęli ludzie, gdyż naśladujące wygląd człowieka androidy spotykał najgorszy los. Zwłoki widziano wieszane w miejscach publicznych, najczęściej rozczłonkowane i krwawiące z licznych ran. Krew androidów również była czerwona, więc błędy w osądach zauważano zbyt późno. Niezamożne firmy, które nie cieszyły się rządową ochroną bezzwłocznie porzuciły plany zatrudnienia androidów. Te zamożne położyły na rząd kolejny nacisk, ujawniając faktyczny zakres posiadanej nad nim kontroli.

Powstanie Frontu: Specjalna Strefa Ekonomiczna.

By położyć kres burzącym spokój publiczny rozruchom, rząd pod naciskiem zdecydował się na utworzenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ulokowanej w strefie przygranicznej między USA i Meksykiem. Podstawowe ramy projektu wytyczał liczący wiele lat pas przyczółków i zautomatyzowanych wież strażniczych. Po rozpoczęciu inwestycji został on rozbudowany i przystosowany do pełnienia dwóch roli. Miał on bronić po pierwsze- dostępu do Strefy Ekonomicznej z zewnątrz; po drugie- dostępu androidów do świata zewnętrznego. Na tym pasie ziemi firmy, które odpowiedziały na pojawienie się ustawy "Srebrnej Ręki" zaczęły budowę swoich królestw. Niemal wszystkie androidy z Północnej Ameryki zostały przetransportowane do SSE, zaspokajając zapotrzebowanie na siłę roboczą największego na świecie ośrodka produkcyjnego. Żywność, energia, leki, pojazdy, komputery, broń na potrzeby obu Ameryk i Europy była produkowana na obszarze nieco większym od Hiszpanii. Gdy inwestycja zaczęła się zwracać, do zderzenia pozostały cztery lata.

Kartel Martenot.

Znajdując w ziemskiej metodyce prowadzenia interesów uszczerbek dla wizerunku, firmy rozpoczęły przygotowania do separacji od niewygodnego potomstwa. Gdy tylko produkcja ziemska uzyskała samodzielność, korporacje odcięły ostatecznie pępowinę. Porzucone potomstwo prędko popadło w desperację. Okazało się, że ziemskie filie regularnie fałszowały raporty, w związku z czym po odcięciu źródeł finansowania przerzuciły się na awaryjne źródła utrzymania. Technologie wcześniej odrzucane przez cywilizację jako nieetyczne, znajdowały swoje miejsce w tajnych placówkach w głębi SSE. Działania, które kiedyś uchodziły za kryminalne, stały się obszarem działania legalnych firm.
Megakorporacje nie zamierzały jednak zrezygnować z wolności Srebrnej Ręki. Marsjańskie pieniądze wciąż płynęły do SSE nieoficjalnymi kanałami. Na głęboko ukrytym poziomie, wciąż trwała praca nad eksperymentalnymi technologiami, testowanymi w SSE na wyhodowanych z androidów kopiach ludzi. Dokładne dane nie mogą być ustalone, ale pieniądze płynące z udostępniania ziemskich poligonów doświadczalnych mogły stanowić już 20% dochodów SSE w czasie, gdy produkcja przemysłowa sięgała maksimum. Dzisiaj, gdy produkcja niemal ustała, udział tych pieniędzy w dochodach musi stanowić ponad 50%.
Przeciętny konsument na Marsie nie ma świadomości tego, że gdyby nie etyczna niezawisłość ośrodków ziemskich, większość nowych technologii nie byłoby mu dostępnych. Najlepszym dowodem troski korporacji o los ziemskich firm-poligonów była przeprowadzona pod ich patronatem fuzja, której wynikiem były narodziny Kartelu Martenot.

Podział: ECU i USCA.

USA miało w publicznym mniemaniu najlepsze perspektywy na przetrwanie kataklizmu. Koszty, jakimi dokonywano przygotowań były jednak nieznane. Stan wyjątkowy wprowadzony przez rząd zwalniał go z obowiązku raportowania nawet najbardziej ekstrawaganckich wydatków. Podobną zasłoną zakryte były wydarzenia, które wprowadziły rozłam w USA. Prawdopodobnie konflikt wyrósł na tle napiętej sytuacji finansowej i sposobu wydawania pieniędzy z funduszy kryzysowych. Innym bardzo prawdopodobnym powodem była decyzja o przyjęciu ustawy „Srebrnej Ręki”.
Rozbieżność między bogatym wschodnim wybrzeżem i biednym zachodem pogłębiła się natychmiast po zapowiedzi katastrofy. Upadające stany centralnego i zachodniego USA nie znajdywały współczucia u wschodu. Związane ścisłą współpracą ekonomiczną i polityczną, stany wschodniego wybrzeża jako pierwsze wyzbyły się idealistycznych pobudek i nabyły potrzebnego w nowych czasach pragmatyzmu. Z ich inicjatywy dawne USA zostało podzielone na dwa oddalone ekonomicznie i politycznie państwa: East Coast Union oraz United States of Central America.

ECU

Taki obrót spraw korzystny był oczywiście tylko na ECU. Po podziale natychmiast wprowadzono politykę izolacyjną, mającą powstrzymać napływ imigrantów z reszty kraju. Granice wokół stanów ECU są ściśle strzeżone przez żołnierzy i automatyczne systemy podobne do tych z Frontu. Megalopolis w ścisłym centrum kraju jest największą na świecie aglomeracją, która zajmuje prawie całe wybrzeże. Prezydent megalopolis jest jednocześnie prezydentem ECU. Ustrój pozostał niezmieniony od czasów USA, mimo zniesienia podziału stanowego.
Imigranci, którzy zdążyli przed uszczelnieniem granic trzymają się z dala od centrum, tworząc zwarte społeczności na jego obrzeżach. Przepisy dotyczące podejmowania pracy i kształcenia dyskryminują imigrantów, którzy coraz częściej zwracają się ku działalności przestępczej. Życie w Unii Wschodniego Wybrzeża nie jest prostsze, niż w reszcie kraju, ale nadzieja na uzyskanie obywatelstwa zachęca imigrantów do podporządkowania się policji i biurokracji.
Megalopolis dysponuje własną obroną przeciwmeteorytową, oraz wartą fortunę zaporą, chroniącą części leżące nad zatokami przed zalaniem. Zapora nie chroni jednak starych obszarów, które okazały się niewarte inwestycji. Wzdłuż linii brzegowej, ponad lód wystają szkielety starych wieżowców. Dla mieszkańców miasta są one najlepszą metaforą sytuacji poza granicami ECU. Na zamarzniętych zatokach życie toczy się na wielkich, ruchomych platformach portowych. Z początku budowane na podstawie platform wiertniczych, platformy przemieszczają się po lodzie służąc rozładunkowi wielkich kontenerowców. Na lodzie stawiane są również kosmodromy, przystosowane raczej do lotów załogowych, gdyż wymiana handlowa dokonywana jest za pośrednictwem kompleksu SubCity II.

USCA

USCA musiało w oczywisty sposób ucierpieć po separacji. Kilka miesięcy trwało ustanowienie tymczasowego rządu. W tym czasie kraj pogrążał się w anarchii. Nie działały sądy, policja nie była finansowana, a miasta masowo padały ofiarą zorganizowanej przestępczości. Sytuacja zaczęła być opanowywana dopiero po wprowadzeniu patronatów i przekazaniu pieczy nad miastami w ręce prywatne.
USCA nie posiada prezydenta, a jedynie premiera. Kraj utracił jakąkolwiek spójność i przestał pełnić swoje podstawowe funkcje. Miasta rządzone są przez patronów, a rząd USCA utrzymuje jedynie organ odwoławczy, mający chronić miasta przed nadużyciami ze strony firm. Mimo, że skargi były już wnoszone do trybunału, do tej pory USCA nie przeprowadził żadnej udanej interwencji.

USCA Army.

Z chwilą rozpadu USA również wojsko miało ulec podziałowi. Pentagon pozostał zwierzchnikiem sił zbrojnych East Coast Union, przydzielając do obrony pozostałych 70% kraju 30% zawodowych żołnierzy. Ten układ spotkał się z gwałtownym sprzeciwem samej armii. Źródłem sprzeciwu okazali się sami żołnierze, którzy solidarnie przystąpili do bojkotu rozkazów. W zawodowym wojsku jak się okazało ponad 90% osób pochodziło z ubogich terenów USCA, gdzie ciężkie warunki i tradycja skłaniała ich do podjęcia służby. Bunt rozprzestrzeniał się nawet na wyższe szczeble, skutecznie uniemożliwiając złagodzenie sytuacji.
Nowe porozumienie zostało spisane. Znaczną większość wojskowego personelu przekazano pod zwierzchnictwo tymczasowego rządu USCA. Sprzęt wojskowy został skąpo wydzielony. Prawdą było to, że ECU zostawiło sobie tyle sprzętu, że nie miało dość ludzi do jego obsadzenia. Nawet ufortyfikowane przyczółki w głębi USCA, formalnie będące własnością ECU do dzisiaj pozostają zamknięte. Podobnie dzieje się z wieloma militarnymi instalacjami, które na skutek tej polityki popadają w ruinę i stają się łupem szabrowników.
Gdy opadł pył USCA Army znalazło się w ciężkiej sytuacji. Zostało odcięte od wyższych struktur dowodzenia, oraz wielu baz danych i sieci wywiadowczych. Wydawało się, że wszystko co pozostało, to milion głodujących i rozpierzchniętych młokosów w mundurach z poodrywanymi naszywkami. USCA Army czekała na swojego bohatera.
Odnalazła go w osobie Francisa Smite’a- emerytowanego generała, byłego członka Rady Obrony Narodowej. Będąc świadkiem wszystkich przeobrażeń, ułożył plan transformacji armii w komercyjny twór, niezależny od finansowania rządu. Będąc jedynym ochotnikiem na zaopiekowanie się armią, mianował się „naczelnym wodzem sił zbrojnych” i przystąpił natychmiast do walki o patronaty. Wszystkie siły zbrojne poza granicami kraju zmusił do poszukiwania źródeł utrzymania na własną rękę, tworząc z nich połączenie oddziałów najemnych i filii firmy.

GreyFall- Szary Opad.

Gdy upadały pierwsze meteoryty, wydarzenie było relacjonowane na żywo przez telewizję. Setki milionów ludzi było świadkami początku końca, do którego przygotowywali się od ośmiu lat.
Jako pierwsze w atmosferę weszły niewielkie obiekty, które spalając się zaczęły zatruwać ją dziesiątkami ton popiołów. W naturalny sposób, najwięcej szarej zawiesiny zbierało się nad równikiem i tam najszybciej przestało dochodzić światło słoneczne. Wbrew powszechnemu lękowi, meteoryty nie celowały w największe miasta. Zniszczenia istniały, ale ofiary były znikome. Wśród ludzi zgromadzonych w oficjalnie zatwierdzonych schronach Ameryki nikt nie ucierpiał. Miesiąc później, w wyniku fali tsunami zginęło kilkaset ludzi, którzy nie zdążyli się ewakuować z Zachodniego Wybrzeża. Meteoryt, który wzbudził tą falę wpadł w centrum oceanu i był największym obiektem, jaki spadł na Ziemię po dziś dzień. Dwa kolejne największe meteoryty spadły na Afrykę, przyczyniając się do zmniejszenia ilości dochodzącego do Ziemi światła. Ofiary w tym wypadku zostały oszacowane na 1,1 miliona ludzi.
W dwa lata po upadku Zatoka Meksykańska i wybrzeża Ameryki Północnej zamarzły. Temperatury powietrza rzadko przekraczały minus dziesięć stopni Celsjusza. Prawie cała wegetacja ustała, doprowadzając naturalne ekosystemy do śmierci. Przez równiny centralnych stanów zaczęły przetaczać się gwałtowne zamiecie, niosące spadający z nieba popiół. Wiatr osadzał go na zabudowaniach, na południu zasypując małe miasteczka po same dachy. Zachodnie wybrzeże zostało ostatecznie ewakuowane z powodu masowo zawalających się budynków. Lód gromadzący się w podziemiach miast takich jak Los Angeles paraliżował sieci elektryczne, wodociągowe i miażdżył fundamenty wieżowców.

II: Świat, jak go widzimy.

United States of Central America

Struktura USCA: Patronat.

Dwa lata po dokonaniu rozłamu można uznać za czas totalnej anarchii na terenach USCA. Nazywane przez mieszkańców wschodu "dzikim zachodem" tereny centralne faktycznie staczały się ku bezprawiu. Stany nie mogły liczyć na żadną pomoc finansową i strategiczną przy tłumieniu publicznych demonstracji oraz zwalczaniu rozkwitającego światka przestępczego. Sytuacja wymagała radykalnych środków. W czasie gdy kolejni senatorzy tracili cierpliwość wobec nieporadności gubernatorów pojawił się pomysł całkowitego zniesienia podziału stanowego. Odgórne narzucenie rozwiązań palących problemów jednak również nie wydawało się możliwe. Wtedy powstał projekt mający oddać władzę w ręce najniższego szczebla- samorządów miejskich. To one miały zadecydować o sposobie ratowania swoich metropolii przed zapaścią.
Przygotowano ustawę pozwalającą miastom ubiegać się o umowy z rządowymi i pozarządowymi organizacjami o objęcie miasta patronatem. Sytuacja dzięki tej ustawie znacznie się wyklarowała. Ważne strategicznie miasta, posiadające fabryki lub korzystne położenie geograficzne rozpoczęły rozmowy z armią i Kartelem. Swoje propozycje patronatu zgłosiło również ECU i pomniejsze firmy, które czasem posiadały już większą część rodzimych miast. Miasta, które nie miały wystarczająco atrakcyjnej oferty automatycznie miały przejść pod jurysdykcję USCA, lub zadeklarować niezależność, pozbawiając się wszelkich przywilejów i zewnętrznej pomocy.

Wciąż funkcjonujące miasta można przydzielić do jednej, lub kilku ról: fabryki, portu i fortu.

• Fabryki, to miasta przemysłowe, utrzymujące się z najczęściej mocno wyspecjalizowanego przemysłu. Przykłady to miasta miasta-fabryki stawiane w Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Całe pokolenia utrzymują się z pracy w zakładzie, który zasila lokalną ekonomię i czasem ekonomię sąsiednich miast-portów.
• Porty to miasta, które utrzymują się ze świadczenia usług. Nie produkują one dóbr materialnych, ale podtrzymują całą lokalną ekonomię przez obrót nimi i generowanymi po drodze pieniędzmi. Przykłady to SubCity I, który jest największym na terenie dawnego USA portem kosmicznym.
• Forty rzadko występują solo. Fortami zwykle mianowane są fabryki lub porty o dużej wadze strategicznej. Czasami fort jest najdalej wysuniętą strefą wpływów, jak na przykład znajdujące się na terenie USCA miasta należące do ECU. Od ich istnienia zależy obrona interesów właściciela na całym obszarze, w związku z czym otaczane są szczególną troską. Dzięki dużym inwestycjom, forty z czasem uzyskują dużą niezależność militarną i finansową. Największe forty mogą uniezależnić się politycznie od firmy-matki.

Patronat: ECU.

Mimo, że najsilniejsza rywalizacja o patronaty rozgrywa się między Armią a Kartelem, graczem o największe stawki był na samym początku ECU. Sam dysponując prężną ekonomią wschodniego wybrzeża nie zamierzał rezygnować z wpływu, jaki miał od zawsze na USCA. Miasta zajmowane przez ECU nie musiały być wybitnymi portami lub fabrykami. Istotne było strategiczne położenie w pobliżu głównych szlaków wymiany handlowej i instalacji wojskowych.
Wjazd do miast ECU nie jest bardzo utrudniany, choć ściśle kontrolowany. Prezydent miasta ma dużą swobodę w kwestiach zarządzania bezpieczeństwem i ekonomią, więc lokalne prawo będzie różne, w zależności od charakteru aglomeracji. W mieście często można spotkać oddziały zbrojne ECU. Dzieje się tak, bo na terenie USCA pozostała znaczna część systemów obrony rakietowej, nasłuchu kosmicznego i kontroli lotów. Najważniejszym celem miasta jest zapewnienie ochrony mienia ECU i zabezpieczanie obiektów wojskowych.
Każda technologia, której działanie nie jest uzależnione od infrastruktury (szerokopasmowa sieć, nowoczesne drogi etc.) może być znaleziona w ECU. Miasta ECU są drugim po miastach Kartelowych ośrodkiem handlu nowoczesnymi technologiami i niektóre miejsca są do tej roli dobrze przystosowane. W ECU można znaleźć kliniki i laboratoria gotowe do przyjęcia zamożnego klienta.

Patronat: USCA.

Pod patronat USCA automatycznie przeszły wszystkie miasta, których beznadziejna sytuacja nie pozwalała nawiązać rozmów z organizacjami pozarządowymi lub armią. Ze zmarnowanym przemysłem, beznadziejnym bezrobociem i brakiem bezpieczeństwa, miasta te utrzymywały jedynie najbardziej zdesperowanych i niezdolnych do emigracji ludzi. Można się spodziewać, że przeciętne miasto USCA będzie wyludnione i w znacznej części zrujnowane przez szabrowników i gangi. Takie miasta zwykle utrzymują tylko kilka przecznic, gdzie można zapewnić prąd i czasem bieżącą wodę. Przebywanie poza wyznaczonymi dzielnicami wiąże się z walką o przetrwanie w najbardziej nieprzyjaznym środowisku. Nie tylko zdobycie żywności i ciepła jest tam wyzwaniem, ale też stawianie czoła podobnym do ciebie, szalonym z rozpaczy ludziom. Siły policji rzadko istnieją w tych aglomeracjach, które najczęściej decydują się o opłacanie wędrownych gangów, których lokalne wpływy są najlepszym zabezpieczeniem przed innymi łupieżcami. Hierarchia przestępcza jest tutaj spłaszczona. Niewiele miast może utrzymać dwa gangi. Gdy robi się za mało miejsca wybuchają wojny, których eskalację powstrzymują tylko szybko kończące się tutaj zapasy broni i pieniędzy.

Rzadko spotyka się miasta, nad którymi czuwa człowiek lub samorząd mający plany na przyszłość. Jeżeli grunt jest podatny, możecie stać się światkami niezwykłych przeobrażeń. Centra takich miast są bezpieczne i czyste, z wszystkimi cywilizacyjnymi udogodnieniami. Czasami sprawia to prywatna fortuna, lub odkrywczy pomysł na reanimację gospodarki. Wynajęcie miasta pod poligon ćwiczebny, budowa składowiska odpadów dla sąsiedniego miasta, profesjonalne usługi dla firm transportowych. Nie posiadając własnego przemysłu, miasto może wciąż żyć dzięki drobnym usługom świadczonym za pół darmo. Takie rzeczy się zdarzają, ale nie sprawią, że zechcesz uwierzyć w cuda.
Nawet takie miasta borykają się z nieustannym napływem przestępczości, spowodowanym całkowitym brakiem kontroli nad migracją i działalnością mieszkańców. Migracja do i poza miasta USCA nie jest nigdy nadzorowana. Nawet najlepiej zarządzane aglomeracje są potencjalnym koncentratorem nielegalnego handlu, przemytnictwa i prania pieniędzy. Istnieje proceder handlu ludźmi, paszportami do prywatnych miast, bronią i narkotykami. Mafia z całego kraju pierze swoje brudy w USCA, pośrednio przysługując się podtrzymywaniu tych miast przy życiu. Wymiana pieniędzy w szarym sektorze, jak mówią spekulacje, dorównuje obrotom małym miastom przemysłowych. Inaczej przekłada się to jednak na jakość życia zwykłych obywateli.

Daleko poza światkiem przestępczym, egzystują w tych miastach również ludzie zdeterminowani, by zachować wolność osobistą. Każda z tych postaci jest herkulesem i panem swojego losu, a swoją sławą oznaczają miasto na mapie. Tacy ludzie są skarbem lokalnej społeczności, która zrobi wszystko, by ich chronić. Są indywidualistami, przywódcami, wojownikami, myślicielami, geniuszami w swojej dziedzinie. Ludzie wątpią, czy USCA może bez Nich istnieć. Pewnym jest, że Oni przeżyliby bez USCA.

Patronat: USCA Army.

Armia, choć cały czas na smyczy, w rzeczywistości jest pit-bullem gotowym w każdej chwili odgryźć trzymającą łańcuch rękę. Gdy armia od podstaw stworzyła prywatnie finansowany sztab główny, nie było już sposobu, w jaki USCA miałaby utrzymać machinę wojenną w rękach. USCA Army jest obecnie firmą pod każdym liczącym się względem. Rywalizuje z najsilniejszymi firmami o szczególnie atrakcyjne patronaty i zwycięża dzięki zaufaniu, jakim darzy ich społeczeństwo.
Życie pod osłoną armii to poddanie się surowym zasadom wojskowego reżimu, który nieubłagalnie, ale stopniowo przejmuje kontrolę nad wszystkimi poziomami życia miasta. Doktryna armii mówi, że siła mieszkańców jest warunkiem siły miasta, a bezpieczeństwo jednostki stawiają na równi z bezpieczeństwem Armii. W mieście militarnym wszystko ma swoją cenę. Nie można sobie pozwolić na utrzymywanie nieproduktywnego elementu. Prawdziwa perfekcja powstaje, gdy bez jej zaburzenia nie można już niczego odjąć. Jakkolwiek okrutnie to brzmi, ludzie nie potrafiący lub nie będący w stanie na siebie pracować ulegają w końcowych fazach adaptacji miasta wysiedleniu. Komórka rodzinna jest jednak nienaruszalna i może utrzymywać starsze pokolenie, jeżeli wyrazi taką wolę na piśmie.

Aby dostać się do miasta militarnego należy ubiegać się o pozwolenie. Przepisy imigracyjne są proste, ale surowe. Przejeżdżając przez miasto musisz postarać się o przepustkę, co załatwia się na poczekaniu na posterunku granicznym. Cały ruch przez granice miasta jest monitorowany i jeżeli nie uzyskałeś wizy masz pewność, że opuścisz aglomerację w terminie wydrukowanym na przepustce. Opuszczanie miasta nie jest wzbronione, ale osoby, które podpisały umowę o pracę na miejscu muszą podać cel wyjazdu i czas powrotu.
Dzięki bardzo restrykcyjnemu i niezawodnie egzekwowanemu prawu, miasta militarne są jednymi z najbezpieczniejszych miejsc w Stanach. Mieszkańcy muszą się jednak liczyć z dużą swobodą daną wojskowej policji, która nie potrzebuje odgórnego pozwolenia na właściwie każde działanie w imieniu prawa. System jest tak prosty, że okazał się niezwykle trudny do skorumpowania i przetrwał próbę czasu. Działalność przestępcza jest domeną właściwie wyłącznie drobnych przemytników, oszustów, zbuntowanych nastolatków i zawsze działającej na granicy prawa burżuazji.

Jako szczególnie atrakcyjne do obdarzenia patronatem miasta, USCA Army obrała aglomeracje przemysłowe, mogące wesprzeć szybko rosnące zapotrzebowanie armii na broń i sprzęt. Chociaż jeszcze nie jest to rzeczywistością, armia jest na dobrej drodze do usamodzielnienia się w dziedzinie produkcji energii, żywności i broni. Jest największym rywalem Kartelu, co skłania bardzo wiele miast do szukania u niej schronienia przed wchłonięciem przez ekspansywną firmę.

Patronat: Kartel.

Groźba przejęcia miast przez Kartel spędza sen z powiek właściwie każdemu obywatelowi większego miasta. Przejęcie przez Kartel powszechnie uważane jest przez wyrok śmierci dla ludności, lub przynajmniej zesłanie do obozu pracy. Kartel nie liczy się z ludźmi. Mając dostęp do siły roboczej w postaci androidów można powiedzieć, że przykłada rękę do masowych emigracji z jej terenów. Taka polityka powinna spotkać się z entuzjazmem osób, które kiedykolwiek widziały warunki pracy w Kartelowych zakładach. Naprawdę gorzki los czeka osoby, które do pracy wiąże spisana umowa. By prowadzić miasto przemysłowe potrzebni są ludzie. Dlatego ucieczka przed Kartelem to wyścig. Gdy ilość ludzi spada do minimalnego wymaganego poziomu rozpoczyna się finałowy etap reformacji miasta. Granice zostają obsadzone przez uzbrojonych strażników, a uzbrojone w pneumatyczne strzykawki komisje spisują i "zaszczepiają" wszystkich mieszkańców. Właśnie wszczepiony w twoją kość implant zostaje wliczony do długu, jaki zaciągnąłeś u pracodawcy. Ubranie, żywność, leki kupuje dla ciebie system, abyś ty mógł martwić się tylko o normy produkcji. Nie potrzebujesz pieniędzy. Wszystko, czego potrzebujesz, możesz dostać przez korzystny system kredytowy. Kartel dba o ciebie i oczekuje, że nie opuścisz go, zanim nie spłacisz długu. Bóg wie, ile ci to zajmie. Niestety Bóg nie mieszka w Kartelowym mieście.
Po finalnym uszczelnieniu granic, do miasta trudno się dostać. Kartel sądzi, że potrzebujesz dobrego powodu, aby wjechać na jego teren.

Odwiedzając miasto dostaniesz bransoletę-nadajnik i będziesz obserwowany. Wejście na teren zakładów jest zabronione. Wejście do strefy mieszkalnej jest zabronione. Wejście do strefy zarządu jest zabronione. Wejście na tereny budowy jest wzbronione. Kartel dba o twoje bezpieczeństwo. Nie rozmawiaj z pracownikami na służbie, bo to ich rozprasza. Nie handluj. Nie dziel się importowaną żywnością z miejscowymi. Nie dziel się dostępem do sieci. Skonfiskowane przy wjeździe dobra będą na ciebie czekać na wskazanym posterunku. Makabrycznym faktem jest to, że niektóre Kartelowe miasta stały się tak zamknięte, że zaczęły zarabiać jako więzienia dla przestępców z miast Kartelu i spoza nich. Skazani przebywają w mieście na warunkach niemal identycznych ze zwykłymi obywatelami, będąc czasami wykorzystywani do ich inwigilowania i zastraszania.

Na szczęście jedynie niektóre strefy posiadają tak zaostrzone środki bezpieczeństwa. Mimo ujednolicenia polityki, pamiętać należy, że Kartel wciąż składa się z wielu konkurujących ze sobą firm. To od tego, która zdobędzie zwierzchnictwo zależy, jak wyglądać będzie miejskie życie.
W przypadku takim jak powyższy życie miasta zanika. Poza zakładem pracy nie istnieje żadne źródło utrzymania, gdyż o wszystkie usługi dbają inne firmy z Kartelu. Nie mniej niż połowa mieszkańców to androidy, używane jako siła robocza. Przede wszystkim generacja druga jest w użyciu. Światka przestępczego nie ma, bo też ludzie nie mają tu pieniędzy. Działania nielegalne w USCA tu nie są nawet wykroczeniem, także nawet w wypadku jawnej działalności mafii na obszarze Kartelu nie mówimy tu o przestępstwie! Kartel prowadzi własną politykę wobec organizacji przestępczych, polegającą na negocjacjach i nie wchodzeniu sobie w drogę. Życie kryminalne może być legalne w Kartelu, ale nawet grube ryby nie robią nic na własną rękę. Również prawo dotyczące technologii jest indywidualną sprawą firmy. W granicach Kartelu niemalże cała technologia jest dostępna, co przyciąga do jego miast wielu bogatych technokratów, chcących przetestować kupione za granicą techniczne nowinki. Kartel oferuje pełny serwis w tym zakresie, udostępniając potrzebne laboratoria i "króliki" doświadczalne.

Jeżeli doszło do przejęcia miasta innego niż stricte przemysłowego, miejskie życie może wyglądać bardzo podobnie do tego USCA z kilkoma wyjątkami. Pierwszy, to wszechobecna policja. Jest ona aparatem łagodzenia wszelkich objawów niezadowolenia wśród obywateli. Prowadzi również aktywne działania przeciwko szkodzącym interesowi Kartelu ludziom. Walka z przestępczością jest priorytetem policji. Chronić (Kartel) i służyć (Kartelowi) to również ich dewiza. Drugi wyjątek to świat przestępczy, ze swoją jasno ustaloną hierarchią. Na jej szczycie znajdują się rodziny mafijne.
Mafia jest koniecznym narzędziem kontroli życia przestępczego, które bez niej rozwijałoby w szkodzącym sobie stopniu. Niekiedy mówimy tu o naprawdę potężnych rodzinach, których działalność rozprzestrzenia się na również inne Kartelowe miasta, a nawet poza jego granice. Mafia trans-patronowa jest prawdziwym atutem Kartelu, który będzie ją faworyzował w razie wojny z inną organizacją przestępczą. Często pozwala się na koegzystowanie dwóch, lub trzech rodzin mafijnych w jednym mieście. Stwarza to warunki rywalizacji, gdzie na ogrodzonym ringu trwa walka o dominację. Kto wyjdzie poza ring jest dyskwalifikowany przez czujną, Kartelową policję.
Poniżej w hierarchii stoją gangi. Ilość gangów w mieście kontroluje mafia oraz same gangi, prowadzące nieustanną rywalizację. Gangi, które potrafią udowodnić swoją przydatność stają się narzędziem rodziny mafijnej do prowadzenia wszystkich nieczystych interesów. Misje takie jak podpalenia, dewastacje czy dystrybucja narkotyków są w rzeczywistości prowadzone przez gangi o niższej randze, które można poświęcić w imię praworządności. Te gangi mają nad sobą inne gangi, które na zlecenie mafii dokonują zakupów narkotyków, czarnorynkowej cybernetyki i broni, oraz prowadzą wszelkie biznesy z ich wykorzystaniem.

Agresywne Przejęcia

Zanim stworzono ustawę o patronacie, poprzez zapaść ekonomiczną i przerwy w dostawach surowców bardzo wiele miast straciło utrzymujący je przemysł. Wciąż działających zakładów było bardzo niewiele, toteż walka o nie po wprowadzeniu ustawy była zacięta. Nawet długo po tym, gdy wszystkie wartościowe ośrodki zostały pozajmowane, konflikt o nie nadal trwa i patron przeznacza wielkie środki na obronę przed agresywnym przejęciem. Na początku konflikty na tym gruncie najczęściej rozwiązywane było przez błyskawiczne wystawienie sił "okupacyjnych" mających odstraszyć stronę przeciwną. Następującą grę na przeczekanie wygrywał oponent, który zdecydowany był przeznaczyć więcej sił i czasu na prowadzenie okupacji. Miało to jednak sens jedynie w przypadku miast bez patrona, lub porzucanych przez upadającą, rodzimą firmę (Kartel często oskarżany był o przykładanie do tego ręki).
Sprawa stawała się dopiero trudna, jeżeli miasto zadbało już o zdobycie silnego patrona.
Największe konflikty i agresywne przejęcia od dawna stały się właściwie domeną jedynie Kartelu oraz USCA Army. Obie te organizacje toczą zaciętą walkę o zasoby i fabryki, w wyniku której najbardziej cierpi miejscowa ludność.

Ponieważ USCA Army cieszy się powszechnym zaufaniem, zwracają się do niej miasta niezadowolone z patronatu, jaki przyjęły. Nie w każdym wypadku armia oferuje swoją pomoc. Czasami potencjalny konflikt nie jest wart zysków z przejęcia. Kiedy decyzja o agresywnym przejęciu zostaje podjęta, operacja zyskuje kryptonim i przechodzi do fazy realizacji. Sukcesem kończyły się częściej przejęcia "ciche", gdy czujące się zagrożone miasta z pomocą armii przez kilka miesięcy stopniowo wyhamowywały lokalny przemysł, symulując upadłość na oczach patrona. Poprzedzone tajnymi przygotowaniami przejęcie patronatu udawało się wtedy czasem bez udziału jednego kontyngentu.

Kartel rzadko daje się jednak oszukać, prowadząc własną walkę metodami biurokracji i walki psychologicznej. Specjalnie wyszkoleni ludzie infiltrują środowiska kierownicze pożądanego zakładu i prowadząc wyczerpującą cel grę nagród (przekupstwo) i kar (szantaż) zmuszają kierownictwo do podpisania umów o przejęcie. Uzbrojony w dokument, Kartel przystępuje do brutalnego przejęcia patronatu, na które nie była przygotowana skonfundowana ludność. Takie operacje też obarczone były jednak ryzykiem, bo prowokowały równie gwałtowne reakcje, czasem eskalujące do otwartych działań zbrojnych.

Port kosmiczny: SubCity

SubCity I/II.

Budowa kompleksu SubCity rozpoczęła się już pierwszego roku od publikacji informacji o meteorytach. Projekt miał być z początku finansowany przez rządowe fundusze kryzysowe, ale w ciągu sześciu lat budowy założenia te uległy zmianie. Mimo, że początkowo SubCity miało służyć za największy w Stanach schron, prywatni inwestorzy postanowili w ramach inwestycji zbudować za astronomiczne sumy największą na świecie kosmiczną katapultę. Okazja mogła się nie powtórzyć, bo podziemne miasto mogło pomieścić ponad kilometrowe działo całkowicie pod powierzchnią gruntu. Projekt rozrastał się więc kilkukrotnie, przechodząc z masowego schronu, do największego na terenie dawnego USA kosmicznego portu.

Prywatne kwatery, część militarną i korporacyjną zawiera moduł SubCity I. Zaprojektowany był on jako całkowicie samowystarczalny w sytuacji kryzysowej. Początkowo dysponował własną fabryką żywności, elektrownią geotermalną i zamkniętym obiegiem wody. Te funkcje okazały się po latach niepotrzebne i w ich miejsce postawiono nowe osiedla. Miasto nie znajduje się jedynie pod ziemią. Ponad jej powierzchnią znajduje się „UberCity” mieszczące dwie trzecie ludności, nowoczesny kosmodrom, lotnisko i liczne siedziby pozaziemskich korporacji.

SubCity II oddalone jest od „jedynki” o sto kilometrów na południe. Zdecydowano się na takie położenie ze względu na umieszczone w nim działo, wysyłające na orbitę wielotonowe ładunki z supersoniczną prędkością. Railcannon wznosi się trzysta metrów ponad inne budynki Modułu SubCity II i zagłębia się pod ziemię na kilometr. Inaczej niż w północnym module, nie ma tu żywego miasta na powierzchni. Wszystko podporządkowane jest rygorom bezpieczeństwa i funkcjonowaniu Railcannon Miasto istnieje po to, by obsługiwać to gargantuiczne działo, oraz przechwytywać spadające z orbity przesyłki. Z „jedynką” łączą je liczne tunele, którymi porusza się podziemna kolej i pojazdy ciężarowe. Sieć połączeń jest skomplikowana. Zawiera komory magazynowe i stacje serwisowe, obsługiwane przez setki ludzi.

SubCity I i II znajdują się pod wspólnym patronatem Kartelu, korporacji Marsjańskich i ECU. Władza wewnętrzna jest sprawowana przez delegacje wszystkich frakcji, nad którymi pieczę trzyma prezydent ECU. Utrzymywana tu ochrona składa się z armii ECU, oraz ewentualnie prywatnych armii korporacji.

Przepisy dotyczące technologii są bardziej restrykcyjne, niż w miastach Kartelowych. Na otwartym rynku handluje się tylko oprogramowaniem i sprzętem z certyfikatami bezpieczeństwa, wydawanymi przez Marsa. Czarny rynek jest jednak rozwinięty, jak nigdzie indziej w USCA. SubCity jest największym ośrodkiem wymiany nowych technologii cybermózgowych, cybernetyki, bioware, oprogramowania i technologii medycznych. Znajdujące się tutaj prywatne kliniki oferują pełne cybernetyczne ciała, operacje nanomaszynowe i za wielkie pieniądze sprowadzą każdą pozaziemską technologię.

SubCity III.

Podczas, gdy inne elementy kompleksu SubCity stanowią przykłady najpotężniejszych miast-portów, SubCity III jest miastem, które spotkała ostateczna upadłość. Część trzecia kompleksu zaczęła powstawać już po upadku, niejako z rozmachu i w celu wypalenia nadmiernej ilości środków, wygenerowanych przy poprzednich inwestycjach. Dopiero, gdy budowa była już w zaawansowanym stanie, wszyscy najważniejsi inwestorzy wycofali Marsjański kapitał. Plac budowy opustoszał w kilka dni, bo jasne było, że SubCity III zostało porzucone przez twórców. To, co zdążono już wykonać i tak zapierało dech rozmachem.
Wykopana została jama, mogąca pomieścić całkowicie wielomilionowe miasto. W większości została ona już zakryta żelbetonowym stropem, odpornym na efekty wybuchu jądrowego. Wnętrze pieczary zostało zapełnione półproduktami do budowy osiedli, elektrowni i oczyszczalni. Zbudowano koleje towarowe i podczepiono pod strop potężne dźwigi, które jednak nigdy nie zostały uruchomione. Błędem jest myślenie, że wielkie nakłady zobowiązują do ukończenia inwestycji. Wycofanie miliardów ton sprzętu, którego koszt zwrócił się już przy budowie poprzednich miast byłoby głupotą. Gdy padła decyzja o porzuceniu inwestycji, wszystko pozostało na miejscu, stając się łupem złomiarzy, migrujących tam jak do eldorado.
Na ironię zakrawa fakt, że ta zalepiona betonem dziura stała się jednym z bardziej żywych zakątków Ameryki. Złomiarze nie pracowali już samowolnie, ale zatrudnieni zostali przez firmy handlowe do odzysku sprzętu i surowców. Ich armia liczyła sobie tysiąc ludzi, którzy założyli pierwsze prosperujące w SubCity III osiedle. Wraz ze wzrostem zaludnienia do „Jamy” zaczęli zjeżdżać z całego kraju różnej maści wygnańcy i wykolejeńcy, szukając schronienia w jedynym nieobdarzonym patronatem skupisku ludzkim. Gdy osiedla zamieszkiwało już stosunkowo dużo ludzi, do Jamy spłynęło życie przestępcze z sąsiednich projektów SubCity. Środowisko „trójki” spełniało wymagania doskonałego kanału przerzutowego dla narkotyków, broni i emigrantów. SubCity I i II są połączone z Jamą przez tunele, którymi kursować miała kolej magnetyczna. Nawet bez niej, ruch przez tunele każdego dnia jest duży. Sieć korytarzy i jaskiń jest cały czas rozbudowywana przez zatrudnione przez fikcyjne firmy drużyny kretów.
Największe ryby przemytniczego biznesu płacą ochronie SubCity gigantyczne sumy, by tunele pozostały dostępne i otwarte. Robienie interesów przez tunele nie jest już tak dochodowe, odkąd ruch kontrolowany jest przez mafię o własnych celach.

Front i Specjalna Strefa Ekonomiczna

Front: Struktura.

Obecnie Frontem są nazywane tylko umocnienia na południu, wokół których zbudowano SSE. Ironicznie, Frontem na skutek uogólnienia nazwano również całą otaczającą SSE infrastrukturę, do której zaliczały się też ludzkie osiedla, niegdyś służące za mieszkanie dla dziesiątek tysięcy ludzkich robotników. Teoretycznie, te nowo powstające miasta miały znaleźć się za linią umocnień, odgradzającą androidy od siedlisk ludzkich. Plany korporacji wymagały jednak wielokrotnej rewizji tych założeń, które nie wytrzymały próby czasu. Tereny mieszkalne, sieci wieżyczek strażniczych i schronów przeplatają się w chaotyczny sposób z architekturą przemysłową i tylko zarys pierwotnej koncepcji pozostał widoczny.
Miasta Frontu należą w większości do Kartelu, choć niektóre stać było na przyciągnięcie uwagi USCA Army, a inne przeszły mimowolnie pod USCA. Położone przy samej granicy SSE miasta są z nielicznymi wyjątkami okropnie wyludnione. Formalnie należą one do Kartelu, ale ludność nie żyje według jego standardów. Tereny są tu zbyt biedne, by ubiegać się o prawdziwy patronat. Skupiska ludności służą tutaj obsłudze samych umocnień i żołnierzy, którzy spędzają w nich wolny od służby czas. Rzadko które miasto potrafi tu na siebie zarabiać. Finansowanie przez Kartel jest jedynym warunkiem ich istnienia. Tutejszą ludność dawno ogarnęła apatia i beznadzieja, głębsza nawet niż ta w najbiedniejszych częściach USCA. Ludzie borykają się tutaj z samotnością, bezczynnością i trwającymi wiele dni nocami.
Front finansowany jest ze środków Kartelu, na który spadła odpowiedzialność za zabezpieczenie pozostałości SSE. Spodziewana strategia polegałaby na utrzymywaniu na Froncie minimalnej ilości żołnierzy i przekazanie funkcji strażniczych systemowi automatycznemu. Kartel postępuje jednak inaczej i utrzymuje około 150 tysięcy zawodowych żołnierzy rozproszonych po chaotycznie rozmieszczonych schronach. Nadwyżki ludzi są tak duże, że na przepustce w dowolnym momencie przebywa około połowy wszystkich żołnierzy Frontu. Strategia Kartelu znów okazuje się niemożliwa do przejrzenia.

Centrum.

Centrum jest najściślej zabezpieczonym obszarem we wschodnim SSE, zajmującym około 15% jego powierzchni. Struktura Centrum i profil znajdujących się w nim zakładów są przedmiotem ścisłej tajemnicy, której broni doskonale wyposażony i opłacany przez Kartel personel militarny. Nie pracują w nim osoby postronne, a firmy transportowe zmuszane są do rozładunku z dala od jego granic. Mimo kosztów i ryzyka, Centrum utrzymuje własną flotę samolotów do lotów w wyższych warstwach atmosfery. Kontaktuje się dzięki nim ze swoimi filiami w ECU i SubCity. Komunikacja odbywa się przez potężne nadajniki laserowe, przebijające warstwę kosmicznego gruzu jak powietrze.

Wschodnie SSE.

Gdy spadły pierwsze setki meteorytów najbardziej ucierpiało południe Stanów, gdzie postawiono SSE. W SSE najbardziej ucierpiał wschód, znajdujący się niebezpiecznie blisko zamarzającej Zatoki Meksykańskiej. Gdy nadeszła potrzeba radykalnych cięć w produkcji SSE, pierwszymi obszarami odciętymi od energii były zakłady na wschodzie. Ponieważ tanie fabryki były łatwe do rozmontowania i transportu Kartel wszystkie najbardziej wartościowe zakłady produkcyjne przemieścił na zachód, porzucając zasypane tysiącami ton szarego opadu ruiny.

Typowy krajobraz ze wschodu przedstawia zasłaną miałkim pyłem równinę i ledwo odcinające się na tle ciemnego nieba kominy. Z daleka wyglądają jak rękojeści wbitych sztyletów, które zabiły tą ziemię. Unikając głębokich bruzd w asfalcie, jedziesz prowadzącą prosto drogą nie będąc pewien realności dotykającego cię przygnębienia. Szary, monotonny krajobraz usypia twoją czujność do chwili, gdy przemysłowa zabudowa łapie cię w stalowym uścisku. Przez chwilę jesteś zagubiony w labiryncie wąskich ulic i ślepych zaułków. Jest ciemno jak piekle. Dźwięki i obrazy są wytłumione, jakbyś został przysypany przez szary opad. Jest wszędzie. Kładzie się delikatnymi krzywiznami pod ścianami, wzbudzasz go z każdym krokiem, masz go w fałdach ubrania i porach skóry. Kiedy po raz pierwszy zobaczysz ruch, pewnie nie dasz wiary zmysłom. Blisko centrum spotykasz ludzi ciągnących ze strasznym łoskotem mechaniczne zwłoki ociekające płynami technicznymi. Nie odezwą się do ciebie, utwierdzając cię w przekonaniu, że znalazłeś się w obcym świecie, chcącym zatrzeć ślady po twoim istnieniu. Jak wiatr, który wymazał ślady twoich kroków.

Na wschodzie żyją ludzie, choć sami życiem swojej wegetacji nie nazywają. Mogą tu egzystować dzięki sprzedawaniu przyjeżdżającym do Centrum karawanom zdemontowanych elementów fabryk i surowego złomu. Wśród złomiarzy najczęściej można spotkać desperacko poszukujących zarobku mieszkańców Frontu. Zwykle są to młodzi ludzie zbierający pieniądze na śmiesznie błahy, ale jedyny cel w życiu. Rotacja w tym fachu jest duża, ale zdarzają się też weterani, rekrutujący ludzi do zorganizowanych grup „odzyskiwaczy”. Obóz złomiarzy rzadko zamieszkuje więcej, niż pięćdziesiąt osób. Większe obozy zbierają się, jeżeli jest zamówienie na jakąś trudną do pozyskania część fabryki, na przykład na kompletną instalację do syntezy organicznej.

Androidy SSE.

Gdy nastąpiło masowe zamykanie fabryk, tysiące androidów znalazło w stanie bezczynności. Kartel nigdy nie podjął decyzji o ich utylizacji, przez co we wschodnim i centralnym SSE samowolnie żyje wiele tysięcy androidów. To, jaka jest ich obecna liczebność i w jaki sposób utrzymywane są przy życiu jest niejasne. Ich ilość powinna spadać, jeżeli nie z braku pożywienia, to z powodu zaprogramowanej śmierci. Zeznania żołnierzy, złomiarzy i pielgrzymów jednoznacznie wskazują na coś odwrotnego- że grupki androidów coraz łatwiej spotkać w ruinach fabryk.
Jaka jest ich struktura społeczna? Czy grupy się między sobą porozumiewają? A przede wszystkim- dlaczego w losowych miejscach spotyka się skrzynie z żywnością sygnowaną przez Kartel? Ostatnie pogłoski nie są sprawdzone, ale założenie że Kartel odżywia androidy rozwiązałoby kilka niejasności. Nie rzuca to tylko światła na właściwą motywację firmy.
Z androidami trzeba „walczyć”, czyli powstrzymywać wszystkie próby emigracji z Frontu. Choć jest to dla nich na pewno wielkie wyzwanie, androidy nieustannie próbują uciekać, jakby było to zakodowane w ich instynkcie. Czasami próby są podejmowane przez jednostki humanoidalne, które muszą być wożone na posterunek w celu identyfikacji człowiek/obcy. Grupy wracających z SSE pielgrzymek są problematyczne, gdyż należy wszystkich ludzi również poddawać kontroli, by mieć pewność że do grupy nie wmieszał się jakiś emigrant. Patrole z wdzięcznością przyjmują wszystkie formy łapówki, zwalniające ich z tego obowiązku.
Wewnątrz SSE zdarzały się przypadki „ataków” androidów na ludzi. Napaść najczęściej przybiera postać żebrania o żywność i tani sprzęt, taki jak kuchenki i odzież. Próby wyłudzenia byłyby łatwe do zignorowania, gdyby nie liczebność żebraków. Czasami grupa pięćdziesięciu jednostek czeka w milczeniu, gdy jeden „dyplomata” targuje się o datek. Bliżej centrum SSE zdarzały się kradzieże, a androidy ogólnie zachowują się bardziej napastliwie i żądają większych danin. Do podróży przez SSE najlepiej przygotować się zawczasu i zabrać dodatkowe racje żywności oraz zapasowy sprzęt.